Punk 57
🍰 Pierwszy kęs
Istnieją książki, które zachęcają samym tytułem. „Punk 57” od początku obiecuje bunt, ogrom emocji, zwłaszcza tych tłumionych oraz historię, kótóra nie będzie należeć do grzecznych.
Po książkach Penelope Douglas można się spodziewać wiele emocji i tym razem było tak samo. Skomplikowane relacje, bohaterowie, których decyzje nie należą do łatwych i oczywistych.
Tym razem autorka zabiera nas do historii pełnej sekretów, listów – tych tradycyjnych – i ludzi, którzy przez lata chowają się pod maską by przypodobać się równieśnikom.
🍰Smak tej historii
Dla mnie „Punk 57” jest jak deser, który zjada się powoli. Słodko-gorzki deser z nutą buntu i odkrywania prawdziwego siebie.
Z jednej strony słodki — z lukrem, który mocno przyciąga. Z drugiej strony ma w sobie ostry dodatek, którego zupełnie się nie spodziewamy. A gdzieś pod spodem kryje się mroczne, gorzkie nadzienie, które zostawia ślad na sercu.
Ta książka pokazuje, jak łatwo jest założyć maskę. Dużo trudniej jest ją zdjąć i pozwolić innym zobaczyć prawdziwą wersję siebie.
Bo najłatwiej jest być sobą, kiedy nikt nie patrzy.
Co kryje środek?
Misha i Ryen przez lata utrzymują kontakt za posrednictwem tradycyjnej poczty i mają trzy zasady: żadnych numerów telefonów, żadnych socialmediów i żadnych zdjęć.
Problemy pojawią się, kiedy jedno z nich złamie tę zasadę i odkryje fałszywe oblicze drugiej osoby. To moment, w którym obraz wykreowany przez lata zaczyna zderzać się z rzeczywistością.
Co mi się podobało?
✔️ Motyw tradycyjnych listów, które pisali do siebie główni bohaterowie
✔️ Małomiasteczkowy klimat
✔️ Motyw buntu, który każdy z bohaterów przeżywa na swój sposób
✔️ Motyw masek, które zakładamy, by ukryć prawdziwych siebie
✔️ Punkowy klimat z muzyką i koncertami w tle
Co mi nie do końca smakowało?
➖ Kilka ostatnich scen nie do końca wpisało się w klimat, który autorka budowała przez większość książki. Wierzę jednak, że był to celowy zabieg Penelope Douglas, mający złagodzić zakończenie i pozostawić czytelnika w dobrym nastroju. Każda historia, mimo bólu i bolesnych przeżyć zasługuje na szczęśliwy koniec pełen nadzieji i miłości.
Deserowa karta
☕ Z czym i z kim podawać:
Z osobami, które lubią emocjonalne historie, skomplikowane relacje i bohaterów, którzy nie są idealni.
☕ Najlepiej podawać:
W gorące dni, z dobrą muzyką w tle i przestrzenią na własne przemyślenia.